| < Listopad 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30




Księga Gości




Wpisy z tagiem: Jurata

niedziela, 13 lipca 2008

Brak słońca może być czynnikiem odgrywającym rolę w rozwoju cukrzycy I typu - odkryli naukowcy z Univercity of California w San Diego - bracia Garland, którzy swoje obserwacje prowadzą od 30 lat.
Ich zdaniem kluczowa role w tym procesie może odgrywać brak witaminy D, która powstaje w organizmie dzięki słońcu.
Co więcej, wirusy coxackie, wymieniane wśród przyczyn cukrzycy I typu, także giną pod wpływem promieniowania UVB.
Również lekarze bryryjscy rekomendują małym dzieciom dodatkowe przyjmowanie witaminy D, która ich zdaniem może uchronić je przed cukrzycą I typu.

Mimo wszystkich zalet ja w swoim wieku nie opalam się. Słońca zażywam tylko na spacerach - ponoć to wystarczy.

A teraz niespodzianka - jeszcze trochę zdjęć z Juraty.

Materac1.       Materac2.

Zaraz na tym materacu będę niesiona. Potem bieg pod górę, no i nareszcie zbiegam.

Schodzę z góry.
Jeszcze parę stopni i będę na dole.
Grupowe.

Przed wyruszeniem na motorówki. Od lewej: piękna Ukrainka, aga0023, guslarka, ja czyli hanula1950.

Torpedownia.

Jesteśmy na morzu. Oczom naszym ukazuje sie stara torpedownia.

Totem.        Totem2.

Totem w sali kominkowej hotelu Neptun.

Porwałam tę fotkę od bagiennego. Chyba film teraz ogladamy, bo aga0023 patrzy w bok. Nie pamiętam.

Knajpka pod Elblągiem.

W drodze powrotnej jedliśmy obiad w tej knajpce pod Elblągiem.

Pod Elblągiem.

Na zewnątrz stał sobie taki wóz drabiniasty.

Chuck Norris
* Jeśli jakiejś kobiecie udałoby się przeżyć stosunek z Chuckiem Norrisem, to rodziłaby dzieci non-stop przez kolejnych 10 lat.

* Noe zabrał na swą arkę samice zwierząt i Chucka Norrisa. Świat fauny wcale na tym nie ucierpiał.

* Plemniki Chucka Norrisa są jak średniej wielkości węgorze.

* Kosmici istnieją. Czekają tylko aż Chuck Norris umrze, żeby się ujawnić.

* Kiedy Chuck Norris jechał samochodem, zobaczył znak: "Uwaga, małe dzieci". Zwolnił, ale zaraz sobie uświadomił, że przecież nie boi się małych dzieci.

poniedziałek, 07 lipca 2008

Ruszyła akcja "Polska jest fajna". Ekipa Wirtualnej Polski wyruszyła w podróż dookoła naszej wspaniałej ojczyzny. Chcą pokazać wszystko co jest NAJ. Najfajniejsze miejsca, najładniejsze krajobrazy, najsmaczniejsze potrawy regionalne, najciekawsze muzea, najbardziej intrygujących mieszkańców, czyli wszystko co jest naj... A wiadomo, że naj... jest super!

HUMOR Z ZESZYTÓW SZKOLNYCH :

*Jurij Gagarin od dziecka chciał zostać kosmonautą. Ale jakieś suki go uprzedziły.

* On jadł tak często, że co tydzień zmieniał żarówkę w lodówce.

* O tym, jak poważny w skutkach może być sen na jawie, przekonało się wielu czeskich motocyklistów.

* Lepszy zły kochanek, niż dobry impotent.

* Dzwonek do drzwi został uznany za najlepszy środek antykoncepcyjny ubiegłego roku...

W Polsce jest fajnie. Szczególnie fajnie jest na plaży w Juracie w barku piwa LECH. Widać to po radosnym konreadzie.

Lech.
Konread - zmobilizuj się. Czekam na zdjęcia od Ciebie.
To zdjęcie jest robione tuż przed wyjazdem z Juraty. Przysłali mi je w piątek  goście z Ukrainy. Od lewej : dwie urocze dziewczyny, mój uluboiny rozmówca,( to właśnie on poprosił o zrobienie tej fotki ), ja, agata744. Z tyłu guslarka i aga0023. Fajni są ci studenci z Ukrainy. Może jeszcze kiedyś się spotkamy. Mój ulubieniec ma 19 lat, jest na drugim roku studiów ( inny system oświaty ).
To też doszło z Ukrainy. Za moimi plecami hodowca, a z lewej strony janusz.
A propos gości z Ukrainy, to właśnie biorą się za dmuchanie materaca, na którym ja, jako najlżejsza z drużyny, będę niesiona.
Zdjęcia z niesienia ma mi konread przesłać. Jak będą, to je umieszczę.
Dmuchanie1.
Nie wiem dlaczego, ale materac był żółty, bo przecież my, jako zieloni, powinniśmy gostać zielony.
Dmuchanie2.
Z lewej strony guslarka i konread, z prawej goście z Ukrainy.
Dowód obecności.
Zdjęcie pod maratonową tablicą musi być i już. W końcu to też jest tablica.
Bloguję.
Niedziela, 8.54. Już po śniadaniu. Trzeba iść się przebrać. W nocy było dość chłodno, więc założyłam dres.

POLSKA JEST FAJNA. Fajnie jest  w Warszawie, gdzie buduje się Swiątynia Opatrzności Bożej, a kościoły wyrastają jak grzyby po deszczu.
Na fotce nowy kościół na Kabatach w budowie. Plebania już jest wybudowana. I to jaka.

Kościół na Kabatach.

 

niedziela, 06 lipca 2008

Pokój 2.

Na początku będzie mój pokój w hotelu ,,Neptun".
Fajne biureczko połączone z toaletką.

Pokój 1.

Łóżko węższe stało puste. Na stole moje narzędzie pracy na blogowanie. Zasięg w pokoju od piątkowego południa miałam.

Pokój 4.

Ja spałam na tym, bo przy nim w szafce nocnej było radio, a ja przecież radiomanką jestem i słucham nawet po nocach.

Pokój 3.

Szafka na drobiazgi już jest przeze mnie zagospodarowana.

Ja przy kominku.

Mały przerywnik - ja przy kominku w ,,Sali kominkowej". W niej to właśnie w piątek wieczorem była integracja.
Przenosimy się teraz do łazienki. Oto ona:

Pokój 5.
Pokój 6.

Półwysep helski, zwany przez lud krótko Helem lub międzymorzem a nawet i wyspą. Pas to piasku, w niektórych miejscach ledwo dwieście kroków szeroki, rozszerzający się dopiero krótko przed swym południowym końcem na prawie 3 kilometry; osłoniony od Bałtyku wydmami oraz wąską smugą skąpej sośniny i krzewów po za Kusfeld; zarosły przed Jastarnią najróżnorodniejszemi drzewami i krzewami jak parkiem; za Borem aż do Helu sosnowym lasem pełnym wrzosów i sosen o kształtach rozłożystych, liściastych drzew. Od strony małego morza w kilku miejscach na wysuniętych w nie wypukłościach łąki. Ziemi ornej nic; odrobina przy Helu. Dzisiejszy ten półwysep był rzeczywiście dawnymi czasy, jeszcze w XVII wieku szeregiem wysp; były w nim kilkakrotne przerwy, między innemi tam gdzie dziś wsie Chałupy i Kusfeld; cieśniny te były tak głębokie, że mogły niemi przedostać się okręty z Bałtyku do małego morza. Jeszcze i dziś przy wielkich burzach listopadowych powstaje obawa przerwania półwyspu przez fale; ostatni raz utworzyła się taka przerwa przy Chałupach w 1874 r. Stąd nieustanna troska o umocnienie wydm.

Fragment przewodnika „Na kaszubskim brzegu”.

Po zbadaniu wzroku okulista mówi do pacjenta:
- Musi pan przestać się onanizować.
- Dlaczego, doktorze? Oślepnę od tego?
- Nie, ale gorszy pan pacjentów w poczekalni.

Zagadka
- Jak nazywa się najbardziej znana japońska babcia klozetowa?
- Kała Sprzątała.

Do spadającego w dół spadochroniarza podlatuje orzeł i mówi:
- Witaj, tancerzu.
- Nie jestem tancerzem, tylko skoczkiem spadochronowym.
- Niedługo będziesz. Tam w dole są kaktusy.

 

Hrabia podjeżdża swoją limuzyną pod kwiaciarnię. Wchodzi do środka i mówi:
- Proszę do mojego Rolls-Royce'a załadować trzydzieści jeden bukietów tulipanów na 31. urodziny mojej żony.
- Jakich? - pyta kwiaciarka. - Czerwonych, żółtych czy fioletowych?
- To obojętne, moja żona jest daltonistką.

 

 

 

sobota, 05 lipca 2008

Spośród dziennikarzy Polacy najlepiej oceniają Elżbietę Jaworowicz i Monikę Olejnik - wynika z sondażu "Rzeczpospolitej". Za nimi są Tomasz Sekielski i Andrzej Morozowski, Bogdan Rymanowski i Tomasz Lis.

Zdaniem medioznawcy profesora Macieja Mrozowskiego, Polacy dobrze oceniają tych, których znają najlepiej, stąd sukces Jaworowicz. Jedynie 4% badanych nie znało jej programu. Profesor Mrozowski uważa, że drugie miejsce w sondażu Moniki Olejnik wynika z faktu, że dla wielu widzów jest ona wzorem. Jest emocjonalna, agresywna i walczy o sprawy zwykłych ludzi i to się Polakom podoba - dodaje medioznawca. Tylko co dziesiąty Polak nie widział lub nie zna jej programu.
Piąte miejsce Tomasza Lisa nie było zaskoczeniem dla innego medioznawcy - Wiesława Godzica. Jego zdaniem, dziennikarz był już we wszystkich stacjach telewizyjnych i trudno będzie mu powrócić na szczyt rankingów.

Sondaż telefoniczny dla "Rzeczpospolitej" przeprowadziła GfK Polonia w dniach 6-7 czerwca na próbie tysiąca osób.

A teraz wracam do Juraty. Pokażę dziś kilka zdjęć z wnętrza hotelu ,,Neptun", w którym mieszkalismy.

Barek.
Barek. Duże piwo za 6 zł.
Jadalnia.

Jadalnia.

Kwiat w recepcji.
Fajny kwiatek w recepcji.
Kącik wypoczynkowy.
Kącik wypoczynkowy.
Recepcja.
Recepcja.

Po latach spotykają się dwaj koledzy ze studiów:

-         Wiesz, Kazik, jak sobie pomyślę, jaki ze mnie inżynier, to normalnie boję się iść do lekarza.

 

Żona mówi do męża :

-         Wiesz, ja w swoim życiu miałam dwóch prawdziwych mężczyzn.

-         A kim był ten drugi? – pyta mąż.

-         Co ci będę mówić, nawet pierwszego nie znasz...

 

W kawiarni rozmawiają dwie przyjaciółki:

-         Wiesz, że ja jeszcze nigdy nie zdradziłam swojego męża?

-         Czekaj...Ale ty się chwalisz, czy uskarżasz?

 

Teściowa na łożu śmierci chce pogodzić z zięciem. Zięć przyszedł z kieliszkami i butelką wódki:

-         To co , mamuśka, strzemiennego?

 

 

piątek, 04 lipca 2008

W Rzucewie na obiad był katering. Nie było gdzie usiąść, więc wykorzystaliśmy krawężnik.

Prawie bezludna wyspa

Łacha oddzielająca Zatokę Gdańską od Zatoki Puckiej.

Zamek 5.

Zamek w Rzucewie. Mieści się w nim ekskluzywny hotel.

Niebo na wschodzie.

Niedziela rano. Powinien być wschód słońca, a na wschodzie niebo wygląda tak jak widać..

Na zachodzie.

To samo niebo na zachodzie.

Jurata.

pani Jurata

Ktoś dowcipnie dał jej do ręki reklamówkę i znów wkoło jest wesoło.

LEGENDA O JURACIE.

Dawno dawno temu, w pięknym złocistym pałacu na dnie Bałtyku mieszkała dobra królowa boginek morskich Jurata. Pewnego razu boginki, ukryte w kępie nadmorskich krzewów, obserwowały ciężką pracę rybaków.

Rybacy zawsze zanim wypłynęli na połów, najpierw składali ofiarę bogom. Choć sami często nie dojadali, a ich chaty były ubogie, każdy rzucał do morza choć kęs swej codziennej strawy, by bogowie zapewnili im obfity połów i szczęśliwy powrót do domu. Żal było boginkom tych prostych, twardych ludzi. Trzeba im pomóc – zakrzyknęły wszystkie chórem. Piękna Jurata zaczarowała wichry i fale, rozkazała boginkom, by wypłynęły na powierzchnię i śpiewały pieśni o miłości, aby odciągnąć złe wichry od łowisk.
Dziwili się rybacy, że morze jest tak spokojne, jak nigdy nie bywało. Dziwili się, wyciągając ciężkie od ryb sieci. Dziwiły się żony rybaków, gdy dnia im nie starczało na to, by sprawić i nasolić wszystkie złowione ryby. Cieszyli się wszyscy, że puste od dawna komory i beczki zapełniły się zapasami żywności.
Któregoś dnia młody rybak zwany Tosiem, powiedział: “To bardzo dziwne połowy, myślę, że ktoś nam pomaga. Ale kto?” Rybacy uradzili, by podczas pełni księzyca nad brzegiem morza rozpalić święty ogień i złożyć ofiarę nieznanym dobrym bóstwom morza, tak jak to czynili ich ojcowie i dziadowie. Zaśpiewali stare, święte pieśni, a kiedy każdy rybak złożył w ofierze największą rybę z ostatniego połowu, ogień buchnął aż do nieba. To był znak, że ofiara została przyjęta. Czekali w ciszy, z zapartym tchem, czy dobre bóstwo im się pokaże? Czy się nie obrazi? Nagle wynurzyła się z fal niezwykłej urody dziewczyna. Nikt się nie odezwał, bo dech zaparło im jeszcze bardziej, z lęku i z zadziwienia.
- Jestem królową tego morza, nazywam się Jurata, niektórzy mówią na mnie Bursztynka. Mieszkam z moimi boginkami w pałacu na dnie morza. Odkąd poznałyśmy waszą ciężką pracę, postanowiłyśmy wam pomóc. Niczego w zamian nie chcemy - powiedziała Jurata i uśmiechnęła się promiennie.
Wszyscy pospuszczali głowy i ze strachu nikt nie odważył się słowa powiedzieć. Wreszcie Toś wystąpił do przodu, pokłonił się nisko i śmiało patrząc na Juratę, obiecał, że ułoży pieśń na jej cześć i odtąd śpiewać ją będą wszyscy rybacy przed każdym połowem.
Rybacy dalej wracali do domu z pełnymi sieciami i byli szczęśliwi. Tylko Toś chodził coraz bardziej zamyślony i często wzdychał. Dla nikogo nie było tajemnicą, że zakochał się w pięknej Juracie bez pamięci. Nie wiedział, że Jurata odwzajemnia jego uczucia.
Pewnego dnia, pieśń rybaków o Juracie usłyszał potężny bóg Perkun, pan ziemi i morza. Postanowił sprawdzić, kim jest ta Jurata, którą tak sławią rybacy i czy rzeczywiście jest tak piękna, jak mówi o tym pieśń. Kiedy ujrzał Juratę, zakochał się od pierwszego wejrzenia i natychmiast postanowił ją zdobyć. Ale Jurata odrzuciła jego zaloty, bo jej serce należało już do młodego rybaka.Perkun rozgorzał gniewem. Dał Juracie pięć dni do namysłu, jeśli nie zmieni zdania, Perkun zniszczy ją i młodego rybaka.
Jurata i Toś popłynęli do podwodnego pałacu, by choć te pięć dni spędzić razem. Wiedzieli, że z potęgą Perkuna nikt nie zdoła się zmierzyć. Po pięciu dniach rozgniewany Perkun uderzył w pałac potężnym piorunem. Nikt nie ocalał. Złocisty pałac rozsypał się na drobne kawałeczki.
Odtąd morskie fale wzburzone wściekłością Perkuna, wyrzucają na brzeg okruchy podwodnego pałacu. Rybacy na cześć Juraty nazwali swą osadę jej imieniem. A złociste okruchy – bursztynami.

A blogowanie cały czas trwa...
Ja pod tablicą.
Kto mnie zna wie doskonałe, że zdjęcie pod tablicą musi być i już.
Napis na budce z goframi wszystkim przypadł do gustu - nikt nie narzekał!
czwartek, 03 lipca 2008
Spacerownik.

Spacerownik jeszcz pusty, ale już wkrótce się zapełni.

UWAGA - pojawiają się motorówki.

Motorówka 5.
Nie dość, że płyną, to jeszcze filmują i zdjęciują.
Motorówki 1.
Już na nas czekają. Nogi trzęsą mi się ze strachu.
Odpływamy.

My też już odpływamy.

Trzeba rozszyfrować instrukcję, gdzie skarbu szukać. Tłumaczyłam na rosyjski gościom z Ukrainy. Z wrażenia słów mi brakowało.
Ja w kapoku.

Do twarzy mi w tej kamizelce, no nie?

odpływ
Morze, nasze morze...
Czas na wspomnienia, a więc Jurata 34 lata temu :
Tata z córcią1.
Tata z córcią2.
Tata z córcią.
Teściowie.
Moi wspaniali teściowie. Szkoda, że oboje już nie żyją...
Więcej wspomnieniowych zdjęć z Juraty już nie będzie, bo nie mam.
HUMOR ZE SZKOLNYCH ZESZYTÓW :
* Kasia to moja siostra cioteczna, Jurek też.
* Po śmierci pam Wołodyjowski stracił słuch tak, że nawet nie słyszał, jak mu larum grali.
* Higienistka wycisnęła mi pinezką kleszcza, który się do mnie dobierał.
* Dziewczyna nad jeziorem doiła krowę. W wodzie odbijało się na odwrót.
* Często spotykamy Soplicę z ,,Pana Tadeusza" w sklepie monopolowym.
* Meteorolodzy dwa razy dziennie wychodzą, żeby sprawdzić swoje narządy.
* Kochali sie do utraty tchu, ale bez wzajemnosci.
* Na obrazie Chełmońskiego widać chłopca jedzącego zupę i bociana. 

 

 

 

środa, 02 lipca 2008

Na początek znów trochę wspomnień z Jurary sprzed 33 lat.

Mama i córka. Mama i córcia na molo.

Ja z córcią na deptaku i na molo.
A teraz już współczesność. Szykujemy się do wyjazdu.

 

Listę obecności można sprawdzać w różny sposób.

Silna grupa.

Czekamy na wyjazd - od lewej konread, aga0023, guslarka, ja, beaviz.

Beaviz i Guslarka.

Beaviz i guslarka.

Blogujemy - sobota 10.00 - niedziela 10.00. Dwa ostatnie zdjęcia nie są mojego autorstwa. Autorowi dziękuję.

Upał w Warszawie wczoraj był okrutny. Przez niego nie poszłam do kina. Poprałam tylko rzeczy, które miałam ze sobą w Juracie i sortowałam oraz wysyłałam zdjęcia. Były też imieniny Haliny. Mam koleżankę o tym imieniu i wpadłam na godzinkę do niej. Pierogi z serem były ekstra! Na dziś mam w planie wymianę książek w bibliotece. Po niej idę pogadać sobie z wnusią, bo dość dawno jej nie widziałam. Wnuk do mnie zadzwonił z obozu językowego w poniedziałek. Jest bardzo zadowolony.

Jaka jest różnica pomiędzy Afrodytą a polskim rządem?
- Afrodyta powstała z morskiej piany, a rząd z bałwanów.

Co wspólnego mają nekrofile z alkoholikami?- Jedni i drudzy
uwielbiają zimne, prosto z lodówki...

Nie ma kobiet idealnych. Są tylko takie, które potrafią nam
przesłonić swoje wady swoimi cyckami...

Mężczyźni są najsilniejszymi stworzeniami na świecie. Mogą
przetrwać niezliczoną ilość czasu mając do dyspozycji tylko
piwo i baterie do pilota.


 

wtorek, 01 lipca 2008

Pierwszy raz w Juracie byłam w lipcu 37 lat temu, kiedy byłam w ciąży. Mieszkaliśmy wtedy nie w hotelu, ale w domkach przy hotelu ,,Neptun". Kiedy urodziła się córcia mieszkaliśmy albo w hotelu ,,Neptun", albo w hotelu ,,Bryza". Pierwszy nad zatoką, drugi przy morzu był i jest. Jadąc w czwartek do Juraty naszły mnie wspomnienia i zeskanowałam kilka zdjęć z tamtych wspaniałych czasów. Ostatni raz byłam w Juracie chyba 30 lat temu...

Jurata1.   Jurata2.

Jurata3.   Jurata4.

Zdjęcia się przemieszały. Drugie i trzecie - moja córcia na plaży po raz pierwszy. Właśnie na tej plaży nauczyła sie chodzić. Rok później zdjęcie pierwsze i czwarte.

Jurata5.   Jurata6.

Na dziś dość wspomnień, ale jeszcze do nich wrócę. Pora zobaczyć jak dziś wygląda hotel ,,Neptun", w którym my blogerzy mieszkaliśmy. Oto on:

 

,,Neptun
Neptun1.

Strasznie ciężko było zrobić zdjęcie. Zasłaniały drzewa, przeszkadzały samochody.

Co robiliśmy na CAMPIE BLOGERÓW? Zaspakajam Waszą ciekawość.

Czwartek - 17.40 wyjazd z Warszawy.
Piątek - 0.55 dotarcie do Juraty. W autokarze dwa filmy i mnóstwo śmiechu.
Piątek - 8.00 - 10 .00 śniadanie. O 10.30 wyruszamy na molo na spotkanie z przygodą. Zostaliśmy podzieleni na zespoły. Ja byłam w międzynarodowym, bo były w nim również dwie Ukrainki i dwłóch Ukrainców. Wspaniali młodzi ludzie - studenci. Pływając na motorówkach szukaliśmy skarbu, a namiary na niego dostawaliśmy w przeróżny sposób, np. alfabetem morsa, od UFO, od skarbnika . Kapitanem mojej drużyny był konread, który wspaniale się sprawdził na swoim stanowisku. Zdjęcia będą.
11.00 - 16.50 szukanie skarbu i zabawy na mieliźnie np. przeciąganie liny.W międzyczasie obiad kateringowy przy zamku w Rzucewie ( zdjęcie zamku będzie).
18.00 - 19.00 kolacja w hotelu.
20.00 ......wieczorek integracyjny w ..Sali kominkowej " hotelu.
Sobota - 8.00 - 10.00 śniadanie.
Sobota 10.00 rozpoczęcie maratonu blogowania, na którym była Hania, a które trwało do niedzieli do godz. 10.00. Oczywiście, każdy robił sobie przerwy na obiad, kolację i śniadanie.
Niedziela - 11.00 zbiórka przy autokarach. 11.30 wyjazd do Warszawy.

W domu, dzięki veance i jej córce ( przyjechała po nią ) byłam o 20.30.

Wspomnień mnóstwo w głowie i na zdjęciach mam. Podobno następny maraton w grudniu - będziemy  pisać pocztówkę do świętego Mikołaja.

Mózg jest zadziwiającym organem. Zaczyna już funkcjonować
sekundy po tym jak obudzisz się rano i działa nieprzerwanie aż do
chwili gdy znajdziesz się w pracy.

Syn do ojca: - Tato, ile ty już lat służysz u mamy?

Polskim kierowcom coraz częściej dokuczają korki. Powodują
niepotrzebne przestoje, stratę czasu i nerwowość....
A ileż prościej byłoby zamykać jabole kapslem...

- Co to takiego matriarchat? - Matriarchat jest wtedy, kiedy
żona odwraca się do ściany i chrapie, a Ty - cały we łzach -
zabierasz dzieci i jedziesz do swojego ojca.

Jestem maksymalistą -ile postawią, tyle wypiję..

Powiedziałem wódce stanowcze "NIE", ale ona nie
chce mnie słuchać...

Piwne SPA.